On Fri, 10 May 2002 23:15:54 +0200, "bv3"
wrote:
> wrote:
>> male nie male nie istotne. Istotne jest to ze jak mi jakas "gfiasda"
>> przyjedzie z nie_wiadomo_skad i zacznie grac kawalki z CD i wezmie za
>> to np 300USD to.. niech lepiej siedzi w domu. Te same kawalki moge
>> uslyszec grane np przez jakas lokalna gwiazde.
>> Dzisiaj w dobie AG mozna miec wszystko - i nie trzeba wcale byc z
>> Anglii, Niemiec badz Ekwadoru by miec nowosci ktorych w PL nie ma.
>jasne, szczegolnie rzeczy, ktore wyjda za miesiac, a taki digweed czy
>oakenfold je gra, bo sam to wydaje. taki drobny szczegol.
wiesz co... jezeli dla Ciebie wazne jest zebys wszystkie nowosci
uslyszal teraz a nie za miesiac to sie z Toba zgadzam. Dla mnie to co
"niby" moglbym uslyszec teraz moge uslyszec za miesiac.
Tylko ze za miesiac to juz dla co poniektorych bedzie stare i nie
wypada tego sluchac hehe;P
>faktycznie, wiekszosc naszych dj to tylko odtworcy.
podobaloby mi sie to sformulowanie gdyby wyciac z tego "naszych",
jakby blizsze prawdy by bylo.
>> No ale przeciez niektorzy chodza na imprezy dla nazwisk a nie dla
>> samej muzyki... coz takie czasy.
>oczywiscie polscy didzeje sa najlepsi, tylko dziwnym trafem swiat ich
>nie docenia, ale to pewnie tylko przypadek i zmowa zlych ludzi, bo tak
>naprawde to wydaja setki nagran w najslynniejszych labelach. o ja glupi,
>jak moglem to przeoczyc. a samej muzyki to ja sobie moge w domu
>posluchac i tu faktycznie gwiazdor nie jest mi do szczescia potrzebny.
Proponuje zapoznac sie z zasadami marketingu, a szczegolnie zasada
popytu i podazy. Przyklad? Coca - Cola, ani to dobre, ani zdrowe a
wszyscy pija. Dlaczego? Bo jest popularne dzieki reklamie itp srodkom.
Dlaczego takie stawki placi sie tym "topowym" dejota. Bo sa dobrzy? A
jak okreslic to, czy jakis dj jest dobry? Jaka jest miara? Bo potrafi
4 plyty na raz wmiksowac? Nie - po prostu jest popularny i ludzie na
niego przychodza. A dlaczego jest popularny? Zobacz analogie o Coca -
Coli i kolo sie zamyka. W 80/100 przypadkach kazdy DJ jest dobry -
zadnej szczegolnej filozofii nie ma w graniu rowno, nie zrywaniu i
zrobieniu jakiejs tam atmosfery dla publiki.
I znowu odwolam sie do przykladu Oberona dejota. Jakby stanac zupelnie
z boku i bez emocji popatrzyc na to jak gral on i nasi lokalni to...
poza troche innym zestawem kawalkow jakie zaprezentowal niczym nie
rzucil na kolana. To ludzie sami rzucili sie na kolana bo sie
nakrecali " oo... Oberon pewnie zajebiscie zagra, gfiazda londynu..."i
autosugestia zaczyna dzialac. Takie jest moje zdanie.
I mowilem o DJach a nie producentach zeby bylo jasne.
btw zastanawiam sie kiedy i u nas zaczna przerywac sety reklamami zeby
moc zaplacic tym "gfizada" bo z samych biletow to nie starczy...
JeNnIkS
[AciD TriP fAmiLy]
jenn...@irc.pl
|