Macprint wrote:
> Za Mississippi lezy takze LA, nie mow mi tylko, ze to g........
> miasto podoba ci sie bardziej niz NYC?
dobra.. ja nie o miastach.. zjechalem w tamtym roku wszystko pomiedzy
chicago, Seattle, Alaska, oregonem, kalifornia, meksykiem pln calym dzikim
zachodem i nie w miastach typu LA moje mile wspomnienia pozostaly, no
wyjatkiem jest San Francisko i oczywiscie Seattle..
NATURA powalila mnie na kolana, ta jeszcze niezajezdzona samochodami i nie
wystrzelana przez kolesi z flintami
> A moze podobaja ci sie takze
> kiczowate obrazki (jelonki, sielskie widoczki) w mormonskiej katedrze w
> Salt Lake City?
4 lata temu pracowalem z mormonami i ci powiedzili mi ze nie wejde do ich
katerdy, wiec sie tam nie pchalem.. jelonkow nie widzialem
> A moze plastikowe dekoracje i polmetrowe niejadalne
> hot-dogi w Vegas?
Las Vegas... heheh, hot doga tyz nie kosztowalem.. ale jedna noc
wystarczyla, miasto typowe na zaliczenie, nie na zwiedzanie...
> Czyli cala ta charakterystyczna dla Stanow szmira i
> wszechobecna bylejakosc, ktorej cale szczescie nie ma za wiele w NYC.
tego czego szukam na zachodzie to nie sklepy czy knajpy, szukam tam
niecodzien spotykanego krajobrazu, flory i fauny spotykanej tylko w
zoo lub
w ksiazkach...i za tym tylko tam jezdze,
za to co mnie wkurza i w NYCowie jak i w czikagowie to ich wszedobylskie
"NAJ"..,
najlepsze na swiecie, najwieksze na swiecie, najbardziej znane w swiecie, a
takze najmniejsze na swiecie (knajpka na rogu Ohio i LaSalle w Chicago)
przy kazji .. jest tez sklep alkoholowy "Zimmerman", na Grand Ave, pomiedzy
LaSalle i Wells, sklep niewiele wiekszy od przecietnego sklepu spozywczego w
Polsce, wielkim napisem chwali sie o swym numerze "jeden" w swiecie, ponoc
najwiekszy i najwspanialszy... a tu kilka blokow dalej na polnoc "Sam's"..
ze 4 moze i 5 razy wiekszy....chetnie bym takim chwalipietom granat wsadzil
w pewna czesc ciala coby sie rozerwali :)))
Dla mnie NYC to miasto jednodniowe, zalicza sie w nim centrum miasta zawarte
pomiedzy rzekami pozniej wsiada na prom aby zaliczyc statue oraz ellis
island a wieczorem wsiada w samolot bo nie ma tam co wiecej robic,
Dla mnie i chyba wszystkich co znam tereny dzikiego zachodu mozna schodzic
latami, i nigdy nie trafi sie na kawalek "wielkomiejskiej" nudy, samo Utah
byla dla mnie i rodzinki przebojem roku, przy ktorym nawet Alaska nie miala
czego szukac....
> pozdrawiam Artur
esssssssssski